expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 21 stycznia 2015

LBA 2

Nominowała mnie Ola z bloga http://ratujmojeserce.blogspot.com/ 





Pytania od Oli
1. Ulubiony bohater i bohaterka z serialu
   Federico i Ludmiła <3
2. Co sądzisz o trzecim sezonie Violetty? 
   Jest całkiem spoko. 
3. Gdybyś mogła zmienić coś w naszym fioletowym serialu to co by to było?
    Viola powinna być mniej niezdecydowana. Co sezon miota się pomiędzy dwoma chłopakami.
4. Gdybyś mogła zamienić się miejscem z jedną postacią serialu to kim byś była?
   Na pewno Ludmiłą :-***
5. Czy jedziesz na koncert Violetta live w Łodzi? 
  Nie.
6. Którą pare z serialu lubisz najbardziej?(wyjaśnij swój wybór)
  Fedemiłę. Dlaczego? Kocham ich. Ten dobry i ta zła. Takie słodkie.  Nikt się tego nie spodziewał. Lubię jak mnie coś zaskoczy. <3
7. Czy czytasz mój blog? 
 Czasami, kiedy znajdę chwilę to czytam <3 Czyli ogólnie tak :-***
8. Co zmotywowało Cię do napisania własnego bloga? 
  Tak w zasadzie to nic. (przyjaciele?)
9. Czy masz swoje ulubione blogi? Jeżeli tak to napisz adresy
  Szczerze to mam ich tak dużo, że wklejanie linków zajęłoby mi mega dużo czasu.
10. Ile masz lat? 
12
11. Co sądzisz o hejterach serialu 
 Nienawidzę ich. Są po prostu żałośni. 


Moje pytania:
1. Jaki jest twój ulubiony kolor?
2. Ulubiona piosenka
3. Czy lubisz czytać książki, jeśli tak to jakie?
4. Najlepsza książka jaką czytałaś.
5. Kiedy masz urodziny?
6. Dlaczego założyłaś bloga?
7. Kogo z serialu Violetta lubisz najbardziej?
8. Ile masz lat?
9. Czy czytasz mój blog?
10. Co sądzisz o moim blogu?
11. Który sezon Violetty podobał Ci się najbardziej?


Nominowani:
1. opowiadaniadiegoifran.blogspot.com
2. http://enjoy-your-life-and-never-give-up.blogspot.com/
3. http://imagine-its-easy-if-you-try.blogspot.com/
4. http://list-od-serca.blogspot.com/
5. http://violetta-kolorowy-swiat-os-nina.blogspot.com/
6. http://opowiadanie-leonetta.blogspot.com/
7. http://juntos-para-siempre-fedmila.blogspot.com/
8. http://violettaodnowa.blogspot.com/
9. http://mojeserceszukabezustannie.blogspot.com/
10. http://wspomnienia-trwaja-przez-cale-zycie.blogspot.com/
11. http://ciemne-mysli-jasnieja-noca.blogspot.com/



Ok. Teraz trochę spraw organizacyjnych.
1. Mega, mega was przepraszam, że nie ma jeszcze Misji 3, ale jestem teraz zawalona robotą. Szkoła wykańcza.
2. Next pojawi się w weekend na 110%
3. Zauważyłam, że pod misją 2, było o połowę mniej komentarzy niż pod Misją 1. Smutam!
Buziaki!


Misia:-***

piątek, 2 stycznia 2015

~Wszystko się zmieniło~Misja 2~


Violetta




             W samochodzie panowała napięta atmosfera. Nikt się nie odzywał. Ciszę zakłócało jedynie radio. Czułam jak skręca mnie w żołądku. Nie mogłam zapanować nad drżeniem rąk i uważnie rozglądałam się po samochodzie. Czekałam, aż coś się wydarzy. A raczej aż Żyleta wybuchnie. Zawsze tak robi. Wzbudza we mnie złudne poczucie bezpieczeństwa, a potem nagle... BUM! Drze się jak opętana i grozi, że mi nogi z dupy powyrywa.Ok, nawaliłam i dałam się złapać. Ale co miałam zrobić? Ten koleś zaszedł mnie od tyłu i groził, że mnie zabije! Im bardziej zbliżałyśmy się do bazy, tym większy ogarniał mnie strach. A co jeśli mnie wywalą? Nie, to niemożliwe. Najwyżej zawieszą mnie na jakiś czas. Dotarłyśmy na miejsce i zaparkowałyśmy minivana w pobliżu bazy.
Przed wejściem czekał ochroniarz, który na nasz widok odsunął się i gestem zaprosił do środka. Wpuścił nas i nie kazał pokazać identyfikatora ani podać pseudonimu. Nie musiałyśmy tego robić, bo każdy doskonale wiedział kim jesteśmy. Najsilniejsza i najseksowniejsza trójka w całym TSS. Nikt nie mógł się z nami równać. Niezwyciężone. W holu przywitały nas ukradkowe spojrzenia rzucane przez innych agentów. Ich oczy wyrażały ciekawość,  szacunek i......Strach. Bali się nas.
               Natychmiast skierowałyśmy się do biura Nicolasa - Szefa. Ludmiła energicznie zapukała do drzwi.
- Proszę - zza drzwi dobiegł nas głos Szefa. Przekroczyłyśmy próg i stanęłyśmy przed nim. Rzucił na Czarną i Żyletę szybkie spojrzenie, a potem jego wzrok zatrzymał się na mnie.
- O! Kogo my tu mamy! Widzę, że misja się udała. A co do Ciebie Młoda, to ze względu na to, że to dopiero twoja druga akcja nie zostaniesz ukarana. Ale następnym razem wyciągnę odpowiednie konsekwencje.  Pisemny opis sprawy macie dostarczyć w ciągu tygodnia. A teraz proszę o raport.-powiedział, a mi strasznie ulżyło. Teraz muszę tylko dopilnować, aby ta sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła.
-Dzisiejszej nocy agentka Żyleta i agentka Czarna brały udział w misji uwolnienia agentki Młoda z baraku, w którym została uwięziona przez strażników laboratorium. Ochroniarze próbowali nas powstrzymać grożąc użyciem siły.  Zastrzeliłam ich. Była ich czwórka. W tym czasie Czarna uwolniła Młodą i potem przyjechałyśmy do bazy.-Skończyła Ludmiła. Zawsze dziwi mnie jej -
opanowanie.
- Dziękuję. Możecie odejść. Do zobaczenia za tydzień!-pożegnał się.
- Do zobaczenia!-odpowiedziała Francesca. Potem poszłyśmy razem do szatni. Gdy tylko przekroczyłyśmy próg Żyleta zwróciła się do mnie.
- Słuchaj Młoda! Dzisiaj ci odpuszczę, ale nie myśl sobie, że to coś znaczy! Po prostu nie mam już do ciebie siły! - sięgnęła po swoją torbę, z której wyciągnęła różowy sweter, czarne rurki i tenisówki(kiedy przebywałyśmy w bazie, musiałyśmy nosić czarne uniformy z logo TSS). Nie odpowiedziałam. Doskonale wiedziałam, że nie mogę więcej zawieść. Blondynka powoli zaczęła się przebierać. Francesca zakładała już kurtkę i zbierała się do wyjścia. Tylko ja stałam w miejscu. Gdy w końcu się ogarnęłam dziewczyn już nie było. zrezygnowana chwyciłam swoją koszulę. Jutro szkoła.... Nie chcę tam iść. Tam mają mnie za zero.  Nie chcę tego. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli kim jestem i co robię w weekendy. Chcę, żeby wiedzieli do czego jestem zdolna....




Diego



   - Co?! Po raz kolejny nie wykonaliście misji?! - wrzeszczał na nas szef. Był wściekły i wcale mu się nie dziwię.
- Ale....-chciał się usprawiedliwiać Wąż(Fede).
- Nie mam ochoty słuchać waszych tłumaczeń! Przez was ponosimy zbyt wiele szkód! TSS cały czas z nami wygrywa! Mam tego dość! Nie jestem przegranym! Jestem zwycięzcą! Tak samo jak wy! - przerwał mu Damien.
-Szefie... Może nie mamy agentki, ale mamy to - powiedział Kosa(Leon) podając mu bransoletkę zalezioną przez Federico.
- Co to? - zdziwił się.
- Znaleźliśmy to przy baraku. Podejrzewamy, że zgubiła ją jedna z tajnych agentek. - wytłumaczyłem.
- Hmmm... To może być ważny trop. Brawo chłopcy!- pochwalił nas - A teraz idźcie stąd!
- Do widzenia szefie! - wyszliśmy na korytarz i skierowaliśmy się do łazienki. Tam usiedliśmy na płytkach i zaczęliśmy rozmawiać.
- Eeee. Snajper? Jesteś z nami? - dopytywał się Leon.
- Yyyyyy. Tak. Tylko... Zamyśliłem się - odparłem.
- Chłopaki, jak myślicie, czy to bransoletka jednej z agentek? - męczył nas Fede.
- Nie mam pojęcia. Całkiem możliwe. - odpowiedziałem.
- Hmmm... Ludmiła.. Znacie jakąś Ludmiłę? - znowu zagadnął Wąż.
- Moja kuzynka ma na imię Ludmiła. - zamyślił się Leon.
- Co???? - wykrzyknęliśmy jednocześnie.
- Ale to raczej nie ona. Ma 10 lat i bawi się lalkami - zaśmiał się Kosa.
- Pfff.... No to kto?
- A może ona nie należy do TSS, tylko do kogoś z ochrony? -spytałem.
- Nie - Wąż pokręcił przecząco głową - widziałem te trupy. Byli to sami mężczyźni. Martwi mężczyźni. 
- Trzeba zbadać tę sprawę- zamyśliłem się. - A przy piwie myśli się dużo lepiej! Idziemy?
- No pewnie!





Ludmiła

   
              Wróciłam do domu i od razu rzuciłam się na łóżko. Myślałam o tym co się dzisiaj wydarzyło. Nie mogę już doczekać się piątku. Dlaczego? W każdy piątek po powrocie do domu szybko odrabiam lekcje, szykuję sobie ciuchy na poniedziałek, pakuję plecak i sprzątam pokój, a potem..... Jadę do bazy. Na cały weekend. I wracam dopiero w niedzielę. W nocy. Jak to możliwe, że moi rodzice jeszcze nie dowiedzieli się o TSS? To proste. Cały czas pracują, jeżdżą na delegacje, wyjeżdżają za granicę itd... A nawet jeśli są w piątek w domu to i tak nie zauważają, kiedy wychodzę i kiedy wracam. Tak sobie myślałam, myślałam, aż w końcu zasnęłam...

               

                O 7.00 obudził mnie dźwięk budzika. Niechętnie zwlokłam się z łóżka. Pora  rozpocząć  kolejny nudny poniedziałek. Pora udawać szarą myszkę, która nie ma własnego zdania i boi się wszystkiego i wszystkich. To nie jestem prawdziwa ja. Prawdziwa Ludmiła jest niebezpieczna i zdolna do wszystkiego. Nawet do zabójstwa. Nim się obejrzałam, byłam pod drzwiami liceum. Najgorszego miejsca na ziemi. Piekła. Sali tortur. W holu natknęłam się na Francescę i Violettę. Zawsze razem chodzimy na lunch i do biblioteki. Ogółem spędzamy razem przerwy.
- Zapowiada się kolejny nudny dzień - burknęłam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo nudny - szepnęła mi na ucho Violetta.





Maxi


    Dzisiaj ja i Andres mamy mega ważne spotkanie. Pracujemy jako policjanci i już od roku próbujemy odkryć tajemnicę agentów TSS i  terrorystów. Niestety jeszcze nie wpadliśmy na żaden prawdziwy trop. O pomoc musimy poprosić detektywów. Inaczej nie damy sobie rady i nas wywalą.
Nie mogę do tego dopuścić. Za długo w tym siedzę i nie mogą tak po prostu się mnie pozbyć. Punktualnie o 13.30 zjawiliśmy się Starbucksie. Usiedliśmy w rogu pomieszczenia. W zasadzie niczym się ono nie wyróżniało-szeroki bar, ciemnobrązowe stoliki i krzesła, kremowe ściany i całkiem zwyczajne lampy. Zamówiliśmy dwie kawy. Na panie detektyw nie musieliśmy za długo czekać. Zjawiły się po niecałej minucie rozsiewając wokół zapach pełen tajemnic. Jedna z nich miała rude włosy, brązowe oczy i żółty żakiet. Była ładna. Nawet bardzo, ale dużo bardziej zaintrygowała mnie ta druga. Czarne loki, piękne oczy i tajemnicza mina. 
- Witam - powiedziałem podając rękę brunetce, która pewnie ją uścisnęła.
- Dzień dobry. - wtrąciła druga z nich.
- No więc od czego by tu...-zaczął Andres.
- Najlepiej od początku - przerwała mu ruda, po czym przedstawiła siebie i koleżankę.
- A my jesteśmy Maxi i Andres - odpowiedziałem.
- Zaczynajcie - rzekła po chwili Naty wyciągając notes i długopis.
- Już od całego roku staramy się dowiedzieć, jak działa TSS, dlaczego mają problem z terrorystami, gdzie jest ich prawdziwa baza? Ale niestety nie trafiliśmy na  żaden trop, który byłby zgodny z prawdą. Jeśli nam się to nie uda, to nas wyrzucą. Musimy poznać też prawdę o terrorystach. Zadzwoniliśmy do waszej agencji, bo potrzebujemy pomocy. I to ogromnej. Chcielibyśmy, abyście zajęły się sprawą TSS, a my terrorystami - wydusiłem.
- Ok. Myślę, że możemy zająć się tą sprawą. - odparły po krótkiej naradzie.
- To wspaniale - tylko tyle zdołałem powiedzieć. Teraz nasze problemy powinny się rozwiązać. Może sami nie dalibyśmy sobie rady, ale z pomocą dziewczyn... Była duża szansa, że się nam uda.



********************************************************************************
Hejka Miśki!
Jest oto Misja 2!
Jak wam się podoba?
Misja 3 powinna pojawić się za około tydzień. Będzie w niej więcej akcji.
Dziękuję wam za tyle komentarzy pod Prologiem i  Misją 1.
Proszę o komentarze!
Buziaki!
Misia :-***



PS Co myślicie o ksywach?

PS2 Czytał ktoś książkę Alexandry Bracken pt "Mroczne Umysły"? Świetna książka i naprawdę polecam.


         




czwartek, 1 stycznia 2015

~Wszystko się zmieniło~Misja 1~

"Nie bój się jutra. Niech jutro boi się Ciebie."

Ludmiła

   - Zatrzymajcie się! Możemy załatwić sprawę pokojowo albo będziemy zmuszeni użyć siły!-wrzeszczeli  do nas strażnicy baraku, do którego poszłyśmy się włamać, aby odbić Młodą. Jak zwykle dała się złapać, a ja i Czarna jak zwykle musimy ją ratować. Po powrocie do bazy tak jej skopię dupę, że nie będzie mogła usiąść przez rok. No bo jak do cholery można dać się złapać nocnemu strażnikowi laboratorium? Ten koleś był od niej o głowę niższy! Wystarczył jeden celny 
cios w szczękę i byłoby po sprawie. A jak tak się bała sama z nim walczyć to mogła nas zawiadomić przez komunikator!  Mogła też zwyczajnie strzelić mu kulkę w łeb! Przez nią musiałyśmy uciekać
 i nie zdążyłyśmy doprowadzić misji do końca! Ta laska nie daję sobie rady nawet z ubezpieczaniem nas! I po co kurwa ją do nas dołączyli! Co z tego, że ktoś musiał zająć miejsce Nicole! Nicole odeszła, ale ja i Francesca świetnie radziłybyśmy sobie we dwie! Nagle nocne powietrze przeszył dźwięk strzału. I kolejnego. I jeszcze następnego. Uśmiechnęłam się. Czas na zabawę. Szybko sięgnęłam po pistolet i schowałam się za ścianą budynku. Oddałam strzał. Jeden. Potem drugi, trzeci 
i czwarty.  Padli na ziemię. Po chwili wokół ich ciał zobaczyłam powiększającą się kałużę krwi. Taki był plan. Ja miałam odwrócić uwagę strażników, a w tym czasie Czarna niepostrzeżenie poszła uwolnić Violettę. Schowałam broń i wpatrywałam się w ciemność. Jedyną rzeczą jaką słyszałam był mój oddech. W pewnej chwili do moich uszu dobiegł odgłos kroków. Przez drzwi wyszła Fran i 
Młoda. Dałam im sygnał, że teren jest czysty i pędem rzuciłam się w kierunku lasu. Za nim stał zaparkowany nasz czarny samochód. Tak jak było ustalone dziewczyny pobiegły inną drogą niż ja. 
Jeszcze raz zerknęłam na cztery ciała leżące na zimnym betonie i wyobraziłam sobie, jak zareagują ludzie, którzy rano przyjdą ich zmienić. Przyśpieszyłam. Gałęzie drzew uderzały mnie w twarz i plątały włosy, ale nie martwiłam się tym. Nie teraz. Potknęłam się o wystający korzeń, ale udało mi się nie przewrócić. Marzyłam tylko o tym, aby jak najszybciej znaleźć się w aucie i nakrzyczeć na Violettę. Dobiegłam do miejsca, gdzie rośliny nie rosły już tak gęsto i mogłam dostrzec zarys minivana. Otworzyłam drzwi i wskoczyłam na siedzenie kierowcy. Laski też właśnie nadbiegały.
Zdyszane opadły na fotele i zapięły pasy. Odpaliłam silnik, po czym wcisnęłam pedał gazu. Nadal byłam wściekła, ale widząc przestraszoną minę Młodej odpuściłam. Bała się mojej reakcji.
 Czułam to.  Ludzie boją się tego co mogę im zrobić. Doskonale wiedzą do czego jestem zdolna. Ale tak jest tylko w weekendy. Jutro znowu będę tą nudną, szarą myszką Ferro. To samo Violetta i Francesca. Chodzimy co prawda do różnych klas, ale do tej samej szkoły. Czasem wyobrażam sobie jakby to było gdyby ludzie w budzie dowiedzieli się, że te trzy 'sztywniary' są tajnymi agentkami i pracują dla Tajnych Służb Specjalnych w Nowym Jorku. 

Federico

      - Dobra chłopaki! Jeśli chcemy schwytać tą agentkę TSS(Tajnych Służb Specjalnych) musimy wyprzedzić jej koleżanki. - powiedziałem patrząc na Diego i Leona -  Rozumiecie?
- Nie wiem tylko co rozumiesz przez słowo 'wyprzedzić'. - rzekł Diego.
- To proste. Ich koleżanka została zamknięta w tym oto baraku-wskazałem na zdjęcie i mapę-jeśli uda nam się dotrzeć tam przed jej partnerkami, będziemy mogli wymienić ją na pendrive z informacjami, który odebrali nam poprzednim razem. 
- No to na co czekamy? - zapytał Leon.
- Na nic. - szybko poszliśmy po broń i wsiedliśmy na nasze motocykle. Droga do celu zajęła nam jakieś 20 minut. Rozdzieliliśmy się i okrążyliśmy teren z trzech stron. Z każdym krokiem byłem coraz bardziej zdziwiony. Zero ochrony. Zero agentów TSS. Zbliżałem się do wejścia prowadzącego do baraku. Nagle potknąłem się o coś miękkiego. Nie zdołałem niestety utrzymać równowagi i wylądowałem na betonie. Ale zaraz. Całe ręce miałem umazane jakąś breją. Przyłożyłem rękę do nosa i już wiedziałem... Krew... Rozejrzałem się i w mroku dostrzegłem sylwetki czterech ciał, które leżały za mną i się nie ruszały. I wtedy do mnie dotarło. Spóźniliśmy się. Ktoś już tu był. Ale żeby mieć stuprocentową pewność, że dziewczyna została uwolniona musiałem wejść do baraku. Wstałem i poszedłem w kierunku drzwi. Panowały tu takie same ciemności jak na zewnątrz. Światło paliło się tylko w jednym miejscu. Cela pomyślałem. Tak jak się spodziewałem drzwi były wyrwane, a pomieszczenie puste. Nie mogłem uwierzyć, że znowu nas wyprzedzili. Kolejna porażka. Co z nas za terroryści skoro nie umiemy przeprowadzić nawet najprostszej misji? Wyciągnąłem latarkę z kieszeni kurtki i skierowałem się do wyjścia. Gdy zbliżałem się do Diego i Leona, którzy tak jak ja byli wkurwieni, że znowu nam się nie udało, moją uwagę przykuła bransoletka leżąca na podłodze. Schyliłem się po nią. Była czarna i pisało na niej 'Ludmiła'. Hmmm.... Pewnie zgubiła ją jedna z agentek....




*********************************************************************************
Hejka Miśki!
Jak wam się podoba?
Od razu informuję, że ten rozdział jest takim jakby wprowadzeniem do akcji. Kolejne będą jeszcze dłuższe.
Następny pojawi się za około tydzień.
Proszę o komentarze.
Buziaki!
Misia

PS1 Macie pomysł na jakieś fajne ksywy dla chłopaków? Jeśli tak to piszcie w komentarzach jaka ksywka do jakiego chłopaka.

PS2 Rozdziały będą nazywały się 'Misja'. Zastrzegam sobie tą nazwę!



     

środa, 31 grudnia 2014

~Wszystko się zmieniło~Prolog~

Jak mam być dobra?
Jak mam być dobra, kiedy wokół tyle zła?
Próbuję z nim walczyć.
Próbuję się przed nim bronic.
Ale to na nic.
To nic nie daje.
Dobro w moim sercu powoli znika.
Kawałek po kawałku.
I nagle zrozumiałam, że....
Że nie tylko ja się zmieniałam.
Zmieniło się wszystko.


*********************************************************************************
Hej kochani!
Oto ja przybywam z Prologiem!
Haha.
Zakładka Bohaterowie została zaktualizowana.
Wygląd bloga i playlista też.
Chciałam też podziękować wam za 3000 wyświetleń!!!!!!!!!!
Czekam na komentarze i Życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku!
Buziaki!
Misia :-***

wtorek, 30 grudnia 2014

Tylko Miłość Epilog

Wszystko się kończy.
Ale koniec jest początkiem.
Początkiem czegoś niezwykłego.
Ten koniec też jest początkiem.
Początkiem nowego rozdziału w życiu naszych bohaterów.
I pamiętajcie.
To co połączyło naszych bohaterów to.... TYLKO MIŁOŚĆ



*********************************************************************************
Koniec jest początkiem.
Nie powie, że to moje słowa, bo skądś je wzięłam. Nie wiem tylko skąd.
Mam nadzieję, że ta historia się wam podobała i dziękuję, że dotrwaliście do końca.
Pamiętajcie, że to dzięki wam.
Dzięki waszym komentarzom.
Dzięki rosnącej liczbie wyświetleń i obserwatorów.
To napędza mnie do dalszej pracy.
I dlatego chciałam powiedzieć....
Dziękuję, że jesteście! Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Nie da się tego opisać słowami.
Ok przechodzimy teraz do spraw organizacyjnych.
Najpierw postaram się zmienić wygląd bloga i zakładkę bohaterowie i playlistę.
Potem pojawi się prolog, a potem rozdziały.
Liczę na was!
Buziaki!
Misia

Tylko Miłość Rozdział 12

Ludmiła

          Od czasu porwania minął już tydzień. I co? I nic. Nic się nie zmieniło. Matki nie ma. Ojca nie ma. Tak jak zawsze. Priscillę zamknęli za kratkami. A ojca w biurze. Chociaż... Nie zamknęli go w biurze. Sam się tam zamknął. Jak zawsze. Dzisiaj po raz pierwszy od porwania mamy iść do Studio. Już widzę te szepty i ukradkowe spojrzenia rzucane w naszą stronę. Federico przyszedł po mnie o 7.00 ..... Po co tak szybko??????????????????????????????? Jeszcze jadłam śniadanie do cholery!
W Studio zjawiliśmy się o 7.15 .... Po cichu weszliśmy do szkoły. Przy szafkach czekali już Diego i Fran. Chcieliśmy się przywitać, ale dali nam znak żebyśmy byli cicho. Czegoś słuchali. A raczej kogoś. I  w dodatku to nagrywali. Nagle do moich uszu dobiegły cztery głosy. Dwa z nich były piskliwe, nienaturalnie wysokie i aroganckie. Wszędzie bym je rozpoznała. Violetta i Lara. co one znowu knują? Ale zaraz. Do kogo należą dwa kolejne głosy? Do jakiś chłopaków. Hmmmm. Nie znam ich. Jeden z nich jest ponury, a drugi rozemocjonowany. Dlaczego? I o czym do cholery rozmawiają? Po chwili zaczęłam wyławiać zdania:
- Czy wszystko jasne?
-Co? Co jasne?
-Nasz plan idioto!
-Jaki plan?
- Plan zniszczenia życia Ferro!
- Którego Ferro?
- Głównie Ludmiły, ale Diego też. I Francescy i Federico też!
- Powtórz jeszcze raz, bo nie rozumiem.
- Macie rozkochać w sobie te suki, a potem je porzucić i sprawić by odeszły ze Studio, a my zajmiemy się chłopakami!


Zdrętwiałam. Jak ona mogła? Czy jest aż taka zła? Najwidoczniej tak. Jakiś złośliwy głosik w mojej głowie mówił Ty też taka byłaś! No właśnie... Byłam, ale się zmieniłam. Na lepsze. Tak sądzę. I wtedy mnie oświeciło! Ze swojego miejsca Diego doskonale widział co się dzieję i kto to mówi!
Mógł to pokazać Pablo! Elita mogłaby zniknąć................................................................................



Potem natychmiast poszliśmy do Pablo i pokazaliśmy co udało nam się nagrać.  Natychmiast usunął Vilu i Larę ze Studio. Nareszcie......

Federico

          Wieczorem ja i Ludmiła poszliśmy na wspólny spacer. 
- Wiesz co ? Zastanawiam się co nas łączy. - zapytała wpatrując się w zachodzące słońce.
- Tylko Miłość. - powiedziałem. Popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, a potem... 
Pocałowaliśmy się i żyliśmy długo i szczęśliwie.



******************************************************************************************************************************************************************
Bardzo, bardzo przepraszam!
Za to,  że długo czekaliście i za to, że rozdział krótki i słaby.
Po prostu nie mam już pomysłu na tę historię.
Jak się pewnie domyślacie był to ostatni rozdział.
Teraz czeka już tylko epilog, a potem ......
PROLOG!!!!!!!!!!!!
Nowe opowiadanie na pewno was zaskoczy, bo będzie inne niż poprzednie i takie..... No po prostu inne.
 Proszę o komentarze i do następnego!
Buziaki
Misia

niedziela, 21 grudnia 2014

Tylko Miłość Rozdział 11

Diego

Co się do cholery dzieje? Gdzie oni są? Co pisze na tej kartce?
- Oni nie żyją!!!!! - krzyknęła Fran przez łzy.
- Co ty pierdolisz? Jak to nie żyją?- to nie mogła być prawda.
- Tak tu piszę!
- Może źle przeczytałaś!
- Diego nie jestem analfabetką!!!!!
- Daj mi to! - wziąłem od niej kartkę - O cholera! Ty masz rację!
- Widzisz!
- Nie to nieprawda!
-Nie gadaj tyle tylko mnie przytul idioto!!!
- Spokojnie. To na pewno głupi żart - przytuliłem ją.
- Nie sądzę.......
- Musimy ich poszukać.
-Czego chcesz szukać? Zwłok?
- Francesca uspokój się ! Nie zwłok, tylko ich. Całych i zdrowych. - mówiłem choć nie bardzo w to wierzyłem.

Federico

Cieszę się, że pogodziłem się z Lu. Nie cieszę się tylko, że stało się to w takich okolicznościach. W końcu siedzimy w jakieś opuszczonej fabryce i zostaliśmy porwani. Nagle do pomieszczenia weszła jakaś kobieta. Miała blond włosy, ostry make-up i eleganckie ubranie.
- Mamo? - zapytała zszokowana Lu. Nie wiedziałem o co chodzi.
- To twoja matka? - zapytałem.
- To ty nas porwałaś?- spytała z przestrachem.
- Tak to ja. Tak to ja was porwałam. - rzekła spokojnie.
- Ale dlaczego? Jestem twoją córką do cholery! - krzyczała.
- Co z tego? - jej głos ociekał jadem.
- Jak to co? - tym razem ja się odezwałem.- kochanie uspokój się. Proszę.
- O. Kochanie? Czyżby nowy kochaś mojej córki?
- Nie zmieniaj tematu. Co chcesz z nami  zrobić?
- Jak to co? Zabić! Ale dopiero jutro
- Po co?
- Dla sławy! Wyobraźcie sobie te nagłówki w gazetach! Córka znanej śpiewaczki i jej chłopak zostają zamordowani!
- Znajdą cię!
- Nie liczcie na to. - powiedziała Priscilla i odeszła.
Ludmiła płakała wtulając się we mnie. Ja też nie wiedziałem co zrobić. Jak można być tak złym? Ona powinna się leczyć! Niech idzie do egzorcysty czy coś. Nagle mnie olśniło.
- Lu skarbie.
- Tak?
-Włóż mi rękę do majtek.
- Fede jesteś obrzydliwy! Taki moment, a ty tylko o jednym!
- Nie o to chodzi! Za kogo mnie masz? Po prostu mam związane ręce i nie mogę wyciągnąć komórki!
- Nosisz komórkę w gaciach! To obrzydliwe!I to ja wpisywałam do niej mój numer! Fuj!
- Ludmiła! Ogarnij się! Teraz nie to jest ważne! - widziałem jak się zarumieniła gdy wsadzała rękę pod moje majtki. Zadrżałem gdy dotknęła mojego członka. Ona zaczerwieniła się jeszcze bardziej, jednak po chwili wyciągnęła komórkę.
- Co teraz?- zapytała starając się przybrać jak najspokojniejszy ton głosu.
- Wybierz numer Diego. I wytłumacz mu gdzie jesteśmy.
- Ale ja nie wiem gdzie jesteśmy Fede!
- Powiedz mu o wszystkim. Może poszuka i znajdzie coś w dokumentach twojej ma... Priscilli.
- Dobra.-nacisnęła zieloną słuchawkę i  czekał, aż jej brat odbierze.

Ludmiła

- Żyjesz?
- Nie, umarłam i dzwonię z nieba.
- Ludmiła? Gdzie Fede? Co wy do cholery robicie?!
- Fede jest obok. Związany... Zostaliśmy porwani...
- Kto was porwał?
- To... To...-po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.
- Kto?
- Mama...
- Dobra. Uspokój się. Gdzie jesteście?
- W jakieś opuszczonej fabryce.
- Czekaj.. Rodzice kupili jakąś fabrykę na obrzeżach miasta... To tam?
- Nie wiem. Przyjedź i sprawdź!
- Ok. Nie ruszajcie się stamtąd.
- Bardzo śmieszne...
 *Godzinę później*

Leżałam na betonowej posadzce wpatrując się w sufit. Nagle do moich uszu dobiegły dziwne odgłosy. To Diego! Szturchnęłam Federico, który też musiał usłyszeć jego głos. Nagle wbiegli przez drzwi razem z policją i... Skutą w kajdanki Priscillą... Szeroko otworzyłam usta ze zdziwienia.  Musiałam wyglądać głupio, więc szybko je zamknęłam. Próbowałam coś powiedzieć, ale moje usta i gardło były tak wysuszone, że z trudem poruszałam językiem. Na twarzy Diego widziałam ulgę. Widziałam też, że płakał. I Fran też. Natychmiast porwał mnie w swoje ramiona... Cieszyłam się, że wrócę do domu. Z nimi. To najszczęśliwszy moment mojego życia.

*********************************************************************************
Przepraszam, że tak długo czekaliście na takie beznadziejne coś.
Obiecuję, że następny będzie dłuższy.
Planuję też niedługo zakończyć to opowiadanie i rozpocząć nowe.
Ale to dopiero za kilka rozdziałów.
Proszę o komentarze.
Dziękuję też, że pod ostatnim rozdziałem pojawiło się, aż tyle komentarzy.
To do następnego.
Buziaki.
Misia.